Mam góralską duszę

Anna Klechniowska. Czy to skąd pochodzimy ma znaczenie?

Radosław Szewczyk. Tak, urodziłem się w górach, aż do przyjazdu do Akademii Życia mieszkałem na wsi. Liceum ukończyłem w trybie indywidualnym, po szkole szukałem szkoły policealnej zgodnej z moimi oczekiwaniami, a przy okazji pozbawionej barier architektonicznej. Znalazłem w Krakowie szkołę o profilu technik archiwista, niestety nie mogłem zacząć tam nauki ze względu właśnie na bariery – szkoła mieściła się w starej kamienicy. Myślę, że gdyby zamontowano tam windę to zainteresowanie osób niepełnosprawnych tą szkołą byłoby duże. Nie widziałem tam dla siebie możliwości, wiedziałem jednak, że chcę żyć samodzielnie. Jestem uparty i konsekwentny, zawsze tak było. Takie cechy bardzo pomagają w życiu. Zawsze też mogłem liczyć na pomoc rodziny. Rozumieją mnie i wspierają w moich wyborach. Od początku akceptowali mój wyjazd do Konina. Dużo o tym rozmawialiśmy.

A.K. Czy jesteś zadowolony z tego, czego nauczyłeś się w AŻ?

R.S. Wiedziałem, że Akademia Życia otworzy przede mną nowe możliwości zarówno pod kątem rehabilitacji, jak i przyszłości zawodowej.  I tak było, w kwestii samoobsługi, rzadko potrzebuję drobnej pomocy. Mogę zamieszkać samodzielnie, to zresztą też jest celem mojego pobytu w Akademii. Na pewno ogromnie dużo dały mi treningi z Przemkiem – instruktorem niezależnego życia oraz zajęcia z języka angielskiego z Hubertem. Natomiast rozmowy z Asią Obiałą - coachem ukierunkowały mnie na to, by poszerzać swoją wiedzę informatyczną. Po szkoleniach komputerowych okazało się, że bardzo dobrze potrafię pracować w programie Excel. To dobra podstawa, by poznać jeszcze inne programy. Od września będę kontynuować naukę w Centrum Kształcenia i Rehabilitacji w Konstancinie. Warunkiem zamieszkania w internacie była samodzielność w samoobsłudze. Tam z pewnością wykorzystam to, czego tu się nauczyłem.

 

 

A.K. Jak sądzisz, co wstrzymuje osoby niepełnosprawne przed zmianami?

R.S. Brak wiary w siebie, nie każdy ma też wsparcie bliskich. Utrudnieniami są bariery, osoby niepełnosprawne nie zawsze mogą z czegoś skorzystać, dojechać. Ludzie czasami pomagają, ale chodzi o to, żeby tej pomocy potrzebować coraz mniej.

 

 

A.K. Co cię motywuje do działania?

R.S. Kiedy widzę, że robię coś, czego wcześniej nie zrobiłbym samodzielnie. Chciałabym prowadzić jak najbardziej samodzielne życie. Moje życie to też zainteresowania – jestem kibicem sportowym, lubię siatkówkę. Pasjonują mnie historia i polityka. Trudno uwierzyć jak szybko minęło to pól roku, każdy dzień był dla mnie ważny. Ale czas już na nowy etap, teraz Konstancin.

 

Dziękuję za rozmowę. Anna Klechniowska